czwartek, 11 kwietnia 2013

*wskoczył na skałę i odchrząknął kilka razy* Z racji tego...

...że nie chcemy już tej cholernej zimy,moim zdaniem powinniśmy zrobić jakąś imprezę pożegnalną,dzięki której ta zimna suka (xD) zobaczyła,że na serio jej nie chcemy.Macie dość odmarzających łap? Dość długich sopli zwisających z nosów? Dość grzania w jaskini, w której i tak jest zimno ile czasu byśmy nad tym nie spędzili? Dość tego,że kiedy jednego dnia świeci pięknie słońce a następnego dnia budzisz się,wychodzisz z jaskini i zastajesz TO ?!


Nie wiem jak Wy ale ja rzygam już tą zimą xd.Bałwany,kuligi,bitwy na śnieżki okey...ale ile można?
Z racji tego aby oczyścić Wasze nerwy zamieszczam fragment tęczy którą zrobiłem z Tath.Oto efekt uboczny siedzenia we dwójkę na polanie.

środa, 3 kwietnia 2013

Historia. Część III - gumki, gumki, gumki, gumki

Chyba porywam się z motyką na słońce, ale postanowiłam napisać kolejną część historii naszego kochanego WE. Zachęcił mnie do tego Rufald, więc w razie czego, to jego wina.
Na początek tylko tyle, trochę się śpieszyłam.

"Nie ma sexu bez latexu!" Pamiętajcie!


Rufi zakończył swoją część na dniu 10 marca 2010 roku. Tego samego dnia cała wataha dowiedziała się o powstaniu restauracji "Smocza dupa na wilczym kłaku". Swoją drogą, już od dawna chciałam pogratulować tak świetnej, bardzo chwytliwej nazwy. Naprawdę świetna! W owym zakładzie pracę podjęła Kika (dzisiaj Jo) jako specjalistka od mięsa i alkoholi, Naomi, jako specjalistka od sosów i przypraw, Sadness, specjalizująca się w zupkach, Sena jako kelnerka, Van także jako kelnerka, która "rozbija jajecka" (do dzisiaj nie wiem, czyje) i Estyneda jako organizatorka zabaw i bitew na placki oraz specjalistka od ciast i wypieków. Wkrótce pojawił się smakosz i recenzent (Rufald) i najlepszy klient, który (roz)praszał nowych klientów (Tridda). W menu znalazła się długa lista potraw o interesujących nazwach, pozwolę sobie wymienić kilka: "Kocur przyrządzony jak chceta", "Ciasmoilkołak", "Kopytka", "Pizza a'la de żul", "Klopsiki z drewna", "Danie szefa kuchni", "Naleśniki a'la siki", "Herbatka co mrozi mózgotrzewia", "Naleśniki z musztardą", "Kotlet Lorda Kiełbaski", "Serek Vanilliowy", "Ciacho z mózgu ESS", "Grillowane Mrówy".
Stworzono gazetę plotkarską, w której redaktorowały Rose, Aqua i Kika. Znacznie podsycono plotki o romansach w stadzie, niestety ukazał się tylko jeden artykuł. 
Tridda miała cudowny atak weny twórczej, który poskutkował wierszem z cyklu pod tytułem "JEBNIĘTA". Polecam cały cykl!
13 marca 2010 to dzień, kiedy wśród członków WE pojawiła się Deina - córeczka Renoia i Chiary. 
Tego samego dnia w szeregi watahy wstąpił Eijro. Nie do końca normalny, z pewnością czuł się cudownie w naszym gronie.Następnego dnia ujawniły się narodziny Esski - niespodziewanej córki Estynedy i Rufiego, którego ojcostwo do dziś nie zostało potwierdzone. 
Drogie wilczki, potraktujcie to jako przestrogę - tak kończy się sex bez gumek. Jeśli już pragniecie grupowego gwałtu w krzakach, pamiętajcie o zabezpieczeniu i uważajcie, kogo gwałcicie! 
Szybko wyszło na jaw, że Rose ma brata. 
I znów: gumki, wilczki, gumki
19 marca to cudowna data - właśnie wtedy Eny stała się dojrzałą wilczycą. A więc stała się płodna. A więc mogła zajść w ciążę. Tak, znów chcę przypomnieć o gumkach
dowód na schzofrenię i sklerozę Kenjia xd
Dzień później ujawniło się następne, ukrywane dotąd rodzeństwo: Ted. Nie pamiętam, czyim był bratem. Czyżby Triddy? Cholera jasna, a gdzie GUMKI?! 
W końcu pojawił się także i Kenji, czyli... mój mąż. To znaczy: stał się nim później. Ale sklerotykiem i schizofrenikiem był już wcześniej. Dołączył 21 marca i okazał się zaginionym bratem Rufalda. Gumki...
26 marca to chwila, gdy pojawiła się Glola - nowa partnerka Renoia, który już miał dziecko z Chiarą o.O GUMKI! Nie ma sexu bez latexu! Niechaj to hasło stanie się mottem WE!
Tego samego dnia pojawiła się Promyczek. Mam co do niej wiele pozytywnych wspomnień. Była w homosexualnym związku z Kiką, z którego narodziło się potomstwo. A Tath i Ruf byli chrzestnymi tego potomstwa. I Tath wymieniała pieluchy. -.- Odwieczne pytanie brzmi: jak doszło do zapłodnienia?
1 kwietnia... oświadczyny. I to nie prima aprillis. Promyk oświadczyła się Sadness. Tak, kolejny homoseksualny związek. Nie było dzieci. I gumki nie były potrzebne. Hurra!
Przez cały tydzień wilki składały sobie wielkanocne życzenia. Króliki zaatakowały. Teraz też nie śpią. Strzeżcie się !!
8 kwietnia to podwójny ślub. Promyczka i Sad oraz Kiki i Joego.
Proponuję, aby BurdelMEBLE zaczęły rozprowadzać wśród wilków gumki, ponieważ dzieci zawsze było przerażająco dużo. o.O
 11 kwietnia to dzień publikacji wywiadu... ze mną! Udzieliłam Kice, czyli Jo, wywiadu o bardzo popularnej emotce XD, która na swej sławie nie utraciła do dziś. ^^
11 kwietnia to początek ogórkowej misji, która była bardzo owocna. Więcej o niej nic nie napiszę, bo jej nie pamiętam.
Nie obyło się bez niespodzianek. Jedna z wilczyc wylądowała w wiewiórkowym świecie...
13 kwietnia - ślub Rufa i systemu flooding (bo chyba tak się to pisze).
3 kwietnia 2013 to tragiczna data dla tego związku - ślub został unieważniony na prośbę Rufalda przez księdza, który udzielił go trzy lata wcześniej - Jo.

 "Nie ma sexu bez latexu!" Pamiętajcie!

Oto i ona. Nikt ważny.

           Wabi się Tath. Tak, to dziwne imię. Przypomina bardziej dźwięk towarzyszący kichnięciu, niż nazwę dla kogoś. Ale właścicielce się podoba, nawet bardzo. Tath nie jest nikim wyjątkowym. To po prostu Tath. Wilczyca o dziwnym umaszczeniu, niewielkiej, niepozornej posturze i bardziej psiej, niż wilczej urodzie. Właśnie przez to ostatnie niektórzy pobratymcy nie traktują jej przyjaźnie. Zdążyła się do tego przyzwyczaić i nauczyć, że znacznie bezpieczniej jest trzymać się swoich. I tak trzyma się Watahy Emosów, wliczając w to przerwy, już niespełna trzy lata. A może już cztery? Przestała liczyć. Bo nie jest ważne, ile czasu już minęło. Ważne, że ma kogo się trzymać. Ma swoją przyszywaną siostrę i bandę, nazwijmy to w jakiś kulturalny sposób, pokręconych przyjaciół. Chyba się nie obrażą, że ich tak nazywa: przyjaciele. Ładnie to brzmi.
           Tath ma... nawet nie wiem, ile ona ma lat. Ani skąd pochodzi. I chyba nikt tego nie wie. Zapytana, udziela wymijających odpowiedzi. Zupełnie, jakby się czegoś wstydziła. Można tylko wnioskować, że skoro w stadzie jest już tyle czasu, to może mieć najwyżej pięć lat. Nie jest aż taka stara. Pochodzić może zewsząd i znikąd. Nie wspomina o rodzicach, rodzinie i krewnych innych niż Jo. Nie lubi pytań i najlepiej ich nie zadawać, bo wilczyca różnie na nie reaguje, czasem nawet agresywnie. A na co dzień jest spokojna. W porównaniu do innych, aż za bardzo. Uśmiechnięta, miła, potulna. Taka jakby... oswojona. Zazwyczaj milczy, wypowiada się krótko, ale ma też te swoje dni, kiedy jest nadzwyczaj ożywiona, gadatliwa i zaczepna. W gronie zaufanych przyjaciół skora do wygłupów, wobec obcych nieufna, ale zawsze bardzo pomocna, wręcz ofiarna. Obdarzona niewyobrażalnie dużą ilością uporu gorszego niż ośli, determinacji w dążeniu do wyznaczonego przez siebie celu też jej nie brakuje. Często się zdarza, że gdy się zaprze, to zapomina o bożym świecie. Zapomina, że trzeba jeść, pić i spać. Zapomina, że coś takiego jest komukolwiek potrzebne do życia. W tego typu chwilach wykazuje pewną swoją niezwykłą umiejętność: uodpornienie na ból i zmęczenie. Chociaż... to nie do końca jest tak, jak się wydaje. Tath po prostu ignoruje swój stan. Bo kto przejmowałby się, że boli go łapa, albo, że jest zmęczony, gdy ktoś bliski może zginąć? Trochę przesadzony przykład, ale na takiej zasadzie to działa. W ten sposób wilczyca potrafi wyrządzić sobie ogromne szkody: nie dość, że jest mała i delikatna, to nie dba o siebie i naraża swój organizm na wycieńczenie i poranienie. Gdyby nie wataha, która o nią dba, z pewnością już dawno by nie żyła.
          Zieleń, czerń i biel na całym jej ciele. Rzuca się w oczy? Otóż nie. W krzakach jest praktycznie niedostrzegalna. Jest za słaba, zbyt delikatna na atak i walkę. Nadrabia to zwinnością i szybkością, która i tak nie jest rekordowa, ale wystarczająca dla niej. Nie nadaje się na wojownika ani maga. Nie ma żadnych nadwilczych, magicznych umiejętności. Nie czaruje, nie lata. Tylko włazi na drzewa, jeśli się nudzi. Jest czujką dzienną. Oprócz tego jest psychiatrą, sędzią, pogromcą wiewiórek, złodziejem i kolorową kredką (pasuje to ostatnie, prawda?). Bardzo, ale to bardzo lubi się przytulać.
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ 

PLACEK WOŁOWY
Em. W końcu. Przepraszam, że tak późno.
Cześć.